Cztery kółka spowszedniały- nie przywiązuje sie do nich takiego znaczenia jak niegdyś ale...
Są osoby, dla których samochód to coś więcej niż środek transportu. To posiadacze pojazdów, które zjechały z taśm produkcyjnych co najmniej ćwierć wieku temu a teraz dzięki pasji właścicieli przeżywają drugą a bywa, że i kolejną młodość. Nostalgię mogą wywoływać auta młodsze ale mimo, że produkowane w masowych ilościach, wyróżniające się oryginalna linią i będące wręcz symbolami historii motoryzacji.
Dlatego na trasach rajdów i zlotów pojazdów zabytkowych czy kultowych możemy zobaczyć obok siebie auta z różnych epok np: przedwojenne kabriolety Fiat- NSU, DKW i Mercedes 170V , amerykańskie krążowniki z lat 50 i 60, poczciwego Volkswagena Garbusa oraz kultowe Renault 4 i Citroena „kaczkę”. Uzasadniona sympatie budzą niegdysiejsze obiekty pożądania czyli auta produkcji dawnych państw socjalistycznych: Łady, Zaporozce, Skody czy Moskwicze. Czas płynie nieubłaganie dlatego nie powinien dziwić widok „zwykłego” dużego Fiata z końca lat 60 na zabytkowych tablicach.
„ O ! pierwsza Łada !” – taki okrzyk zachwytu dowodzi, ze z wiedzą o historii motoryzacji nie bywa najlepiej i trzeba ją upowszechniać.
To jeden z celów naszego stowarzyszenia.
Ba , nawet „Polonezy” z pierwszych roczników już stają się poszukiwanymi do kolekcji modelami. Emocje , zwłaszcza wśród młodszych hobbystów wzbudzają pojazdy z lat 70 , zwane „youngtimerami”.
Niżej podpisany, wspólnie z kol. Marcinem Pałysem, miłośnikiem starych „renówek” miał przyjemność wywołać ducha pionierskich lat automobilizmu, organizując prywatnie pięciokrotnie Wielką Beskidzką Eskapadę.
Pierwsza prowadziła z Mogilan przez Sułkowice do Lanckorony. Druga Eskapada, już dwudniowa , nawiązywała do Jazdy Księcia Henryka sprzed blisko 100 lat i wiodła z Zatora koło Oświęcimia, przez Wadowice, Stryszów, Suchą Beskidzką, Zawoję aż do Czorsztyna. Warto wiedzieć , że w 1909 roku po galicyjskich duktach przemieszczali się kierowcy o tak znanych każdemu nazwiskach, jak Opel, Bugatti czy Porsche…
Jak po stu latach jeździ się po traktach dawnej Galicji, przekonali się uczestnicy III Wielkiej Beskidzkiej Eskapady 17 i 18 września 2005 roku. I jak przed niemal wiekiem, powodzenie wycieczki zależało też w dużej mierze od gościnności gospodarzy czyli władz samorządowych, policji, służb miejskich a przede wszystkim miejscowych miłośników motoryzacji i pasjonatów lokalnych.
Jubileuszowa , V edycja Beskidzkiej zwana z racji międzynarodowej trasy , Wyszehradzką, przerosła wszystkie poprzednie: 30 aut, 60 osób, 3 kraje w 2 dni. Od tego czasu odbyły się jeszcze 4 beskidzkie...a w planie kolejne. Pięknych gór nie brakuje.
Turystyka w duchu starej motoryzacji stała sie zjawiskiem ponad granicami i ponad podziałami.
Rosnące z roku na rok powodzenie Beskidzkich i organizowanych wspólnie z kol. Markiem Krupą z Koła Pojazdów Zabytkowych Automobilklubu Kieleckiego Eskapad Patriotycznych ( od 2005 ) skłoniły grupę najaktywniejszych uczestników do zawiązania stowarzyszenia propagującego krajoznawstwo przy użyciu niedzisiejszych pojazdów. Rejestracja EAA nastąpiła w 2008.
Rok 2010 to oprócz tradycyjnych imprez , wyprawa pod Grunwald. Pora pomysleć by pokłonić się Victorii Wiedeńskiej.
A w międzyczasie legendarne trasy wokół Rajdu Monte Carlo Historique. I tam naszych nie zabrakło...I to dwukrotnie.
Choć formalnie siedziba to Kraków, to EAA jest wykraczającą poza lokalne opłotki organizacją skupiającą ponad 60 osób z Małopolski, Śląska, Świętokrzyskiego, Opolskiego a ostatnio i Łódzkiego. Nie jest to automobilklub w potocznym rozumieniu lecz platforma indywidualnych i grupowych działań dla wspólnego dobra. Obecnie na odcinku ok. 300 km w Polsce południowej , co 20, 30 km jest ktoś z EAA na kogo można liczyć w potrzebie lub po prostu zajrzeć na kawę i zaplanować nowe wyprawy , powspominać stare ....
Bo " droga jest dużo ciekawsza niż samo przybycie do celu".